Siedziała na mostku i rozmyślała o tym, co złe ja spotkało. Jakoś nie wiedziała w swoim życiu tych dobrych chwil. Starała się, ale nie potrafiła. Nie wiedzieć, czemu było jej teraz tak źle. Tak… chyba czuła się samotna. Wiatr wiał a łzy same spływały jej po policzkach. Zamyśliła się na chwile i poczuła czyjąś rękę na swoim ramieniu. Przestraszona odwróciła się i usłyszała nieznajomy glos.
- Wszystko w porządku ?
- Tak, chyba - odpowiedziała przestraszona
- Mogę się przysiąść – zapytał
- Tak tylko ze ja dziś nie jestem dobrym kompanem do rozmowy.
- Dobrze możemy pomilczeć.
Wiec siedzieli długo w milczeniu nawet nie zauważyła jak zapadła noc. W końcu jedno z nich przerwało milczenie.
- Nie pasują ci łzy – powiedział uśmiechając się.
- Możliwe, ale nie potrafię ich powstrzymać, same napływają mi do oczu.
Wziął rękę i wytarł jej łzy. To spowodowało ze poczuła się teraz tak bezpiecznie. Nawet nie wiedziała kiedy znalazła się w jego ramionach. Ale chciałaby ta chwila trwała wiecznie i nigdy się nie kończyła. Bo to była jedna z najlepszych chwili dla niej w tym ostaniem czasie jak mogła ja spotkać.
niedziela, 31 października 2010
środa, 27 października 2010
Pogodzili się po raz kolejny zresztą już czasami miała tego, dość, ale nie potrafiła mu nie przebaczać, bo za bardzo go kochała. W ramach zgody pojechali razem na imprezę oboje chcieli zapomnieć o tym, co złe i się wyluzować. Czuła ze to im pomoże. Wiec pojechali, byli szczęśliwi jak nigdy naprawdę az nie mogła uwierzyć w to szczęście cala drogę śmiali się i gadali jak najęci. Wreszcie dojechali wysiedli z samochodu i weszli do dyskoteki. Przez długi czas bawili się razem. On chciał trochę zmienić klimat, posłuchać innej muzyki wiec poszedł na inna sale, puściła goo bez żadnych obaw. Jednak po czasie zrozumiała ze to był błąd. Poszła na chwile na duża sale i zobaczyła jego całującego się z inna dziewczyna. Stała jak zamurowana nie mogła w to uwierzyć, zaczęła przepychać się do drzwi zauważył ja wiec pobiegł za nią. Nie, wiedziała, co się dzieje po raz kolejny zawali jej się cały świat. Ze łzami w oczach wsiadła do samochodu a on tuz z nią. Miała ochotę go spoliczkowac, ale nie wiedziec, czemu tego nie zrobiła. Wtedy zaczął się tłumaczyć:
- Ja nie chciałem too ona mnie, zaczęła calowa…- zrobił minę zbitego psa jak robił to zawsze.
- Trzeba była ja odepchnąć.- ledwo wymówiła te słowa cala się trzęsąc.
Mówi cos jeszcze ale już go nie słuchała patrzyła tylko cały czas w okno tylko w pewnej chwili powiedziała:
-Zawieź mnie do domu.
Więcej cala drogę nie odezwała się do niego ani słowem.
- Ja nie chciałem too ona mnie, zaczęła calowa…- zrobił minę zbitego psa jak robił to zawsze.
- Trzeba była ja odepchnąć.- ledwo wymówiła te słowa cala się trzęsąc.
Mówi cos jeszcze ale już go nie słuchała patrzyła tylko cały czas w okno tylko w pewnej chwili powiedziała:
-Zawieź mnie do domu.
Więcej cala drogę nie odezwała się do niego ani słowem.
Siedziała na łące opalała się. Obok niej leżał on. Była szczęśliwa, zdała maturę, miała u swojego boku ukochana osobę i przyjaciół. Jakoś dziwnie odczuwała to szczęście , nie wierzyła ze może dostać go aż tyle naraz. Były wakacje a obiecała sobie ze spędzi je beztrosko , ze nie będzie się martwic. Wiec tak starała się robić. To miały być ich pierwsze wakacje razem, nawet nie wiedział jak się na nie cieszyła. To miały być jedne z najlepszych wakacji. Dni mijały i coraz bliżej było im do wspólnego wyjazdu. Tka już była spakowana, wsiedli do pociągu i pojechali. Cieszyli się ze w końcu będą to ich wakacie bez rodziców i spędzi cały tydzień sami. Dojechali, zagościli w schronisku i od razu poszli zwiedzać okolice. Nawet nie wiedzie jak te kilka dni im zleciało , zostało im dwa dni tej sielanki. To miała być ich ostatni dzień. Chcieli go zapamiętać i spędzić jak najlepiej. Akurat trafiło im się ognisko wiec się przyłączyli. Wypili co nie co, a on zniknął, zauważyła to po jakimś czasie wiec zaczęła go szukać. I znalazła ale nie tam gdzie by chciała. Całował się z inna. Z oczami pełnymi łez pobiegła gdzieś, zauważył ja i zaczął biec nią. Dogonił ją, zaczął przepraszać lecz ona nie chciał tego słuchać wyrwała mu się i wbiegła do schroniska. Położyła się do łóżka dalej plącząc. Rano szybko się spakowała pożegnała ze wszystkim i wyjechała. Szybko znalazła się w domu, i jak najszybciej spotkała się z przyjaciółka wiedziała ze zawsze może na nią liczyć. Wypłakała się je, trochę jej ulżyło. A teraz dalej trwają wakacje, a ona nie jest już z nim bo nie potrafi mu tego wybaczyć, ale nie jest jej łatwo. Po prostu cieszy się wakacjami razem z przyjaciółmi.
Obiecała sobie ze już nigdy nie wpakuje się w takie bagno. Zrobiła dla niego tak wiele a on nią jak potraktował. Wierzyła mu, kiedy mówił ze to dla ich dobra ze ja Kocha. Jak widać była zaślepiona i okazało się naiwna. Stała w strugach deszczu nie wiedząc, co zrobić. Wyjęła telefon zadzwoniła po przyjaciela przyjechał. Cala drogę nie odezwali się ani słowem, on zawsze był przeciwny temu związkowi wiedział, jaki jest Michał. Ale wiedząc szczęście Kasi nie potrafił jej tego odebrać. Ona ciągle wierzyła ze sie zmienni, ale chyba bez skutecznie. Kuba był jej najlepszym przyjacielem naprawdę nigdy z nikim się tak nie dogadywała. Nikt tak jej nie wspierał jak on. I chociaż czasami mieli odmienne zdania i tak zawsze jedno cieszyło się ze szczęścia drugiego. Jednak ona wiedziała ze Mateusz chce być sami nigdy nie miał żadnej dziewczyny i to ja czasem zastanawiało, bo przecież bym super przystojnym kolesiem. i często zastanawiała się, czemu on się przyjaźni z takim kimś jak ona. Czasami próbowała się tego ode niego dowiedzieć, ale zawsze mówił ze jest po prostu wyjątkowa. Była spostrzegawcza dziewczyna i zawsze wiedziała, co kto czuje miała taki dziwny dar. Ale jednej rzeczy nie zauważyła ze Mateusz nigdy nie mówił przy niej o uczuciach. Zawsze wydawało jej się ze to bardzo wyluzowany koleś ale nie wiedział ze w środku jest bardzo nie śmiały. Jechali dalej odezwał się:
-Ja, ci od początku mówiłem co to za typek tylko ty nie chciałaś Wierzyc byłaś taka zakochana.
- Tak teraz to wiem i czemu ja cie wcześniej nie posłuchałam – odpowiedziała slochajac.
- No już trudno za późno by żałować i trzeba iść dalej – powiedział i uśmiechnął się do niej.
Ona jakoś nie umiała odwzajemnić uśmiechu. Zawiózł ja do domu. Z tego wszystkiego nawet nie powiedziała mu pa wzięła bagaże i poszła do domu. Ze smutkiem na twarzy odjechał. Nigdy nie powiedział jej ze ja kocha. Wiedział ze to i tak by nic nie zmieniło dopóki jest z Michałem. Ale teraz stan rzeczy się zmienni. Chociaż wiedział ze to nie odpowiedni moment na takie wyznanie, wiedział ze musi poczekać o teraz może być jego szansa. Dzwonił, pisał, chociaż ona mówiła ze chce być sama nie dawał jej spokoju. W końcu, kiedy minęło już trochę czasu, od kiedy to wszystko się wydarzyło żebrał się na odwag i poszedł do niej. Najpierw nie chciała z nim rozmawiać, ale w końcu go wpuściła. Chwile potrwało zanim któreś się odezwało. Kiedy on przerwał milczenie:
- Długo czekałem na ta chwile i ciągle nie wiem jak mam ci to powiedzieć, bo nie umiem mówić o uczuciach. Trochę się zdziwiła, ale słuchała do dalej.
-Zawsze byłaś dla mnie najlepsza kumpela tyko ty mnie rozumiałaś i często wiem zastanawiałaś się, czemu jestem sam otóż jest jedna przyczyna ty. Od pewnego czasu czuje cos, czego nie da się opisać. Ale ja spróbuje. Kiedy poznaliśmy się po raz pierwszy od razu wiedziałem ze jesteś ta jedyna, ale ty byłaś już zajęta wiec postanowiłem poczekać, ale być u twojego boku. Nawet nie wiesz ile znaczył dla mnie każdy dzień spędzony z Toba każda rozmowa to ze zawsze jak było źle dzwoniłaś od razu do mnie. To ze płakałaś przy mnie a mnie się serce krajało. I dobrze wiesz ze zawsze starałem ci się pomoc jak tylko potrafiłem, kiedy wiedziałem ze z Michałem to juz definitywny koniec wiesz dobrze ze ci współczułem i byłem z Toba cały czas ale moje serce gdzieś tak głęboko się radowało. I nawet nie wiesz ile trudu sprawia mi powiedzenie tego wszystkie a przed wszystkim tego słowa no po prostu kocham cie.
Zamurowało ja nie wiedział, co ma odpowiedzieć. Nigdy nie rozmawiali o jego uczuciach. Pomyślała chwile i odpowiedziała:
- Jestem zaskoczona domyślam się ze o tym wiesz i tak masz racje ty nigdy nie mówiłeś o tym co czujesz i może dlatego ten szok. Ale mogę powiedzieć ci jedno teraz nie będziemy razem mowie teraz ale chce z Toba spędzać jak najwięcej czasu by zapomnieć o tym wszystkim co się stało. A wtedy kto wie co się wydarzy . Wstała przytuliła go i pocałowała w policzek i szepnęła do ucha: Dziękuje ze jesteś.
-Ja, ci od początku mówiłem co to za typek tylko ty nie chciałaś Wierzyc byłaś taka zakochana.
- Tak teraz to wiem i czemu ja cie wcześniej nie posłuchałam – odpowiedziała slochajac.
- No już trudno za późno by żałować i trzeba iść dalej – powiedział i uśmiechnął się do niej.
Ona jakoś nie umiała odwzajemnić uśmiechu. Zawiózł ja do domu. Z tego wszystkiego nawet nie powiedziała mu pa wzięła bagaże i poszła do domu. Ze smutkiem na twarzy odjechał. Nigdy nie powiedział jej ze ja kocha. Wiedział ze to i tak by nic nie zmieniło dopóki jest z Michałem. Ale teraz stan rzeczy się zmienni. Chociaż wiedział ze to nie odpowiedni moment na takie wyznanie, wiedział ze musi poczekać o teraz może być jego szansa. Dzwonił, pisał, chociaż ona mówiła ze chce być sama nie dawał jej spokoju. W końcu, kiedy minęło już trochę czasu, od kiedy to wszystko się wydarzyło żebrał się na odwag i poszedł do niej. Najpierw nie chciała z nim rozmawiać, ale w końcu go wpuściła. Chwile potrwało zanim któreś się odezwało. Kiedy on przerwał milczenie:
- Długo czekałem na ta chwile i ciągle nie wiem jak mam ci to powiedzieć, bo nie umiem mówić o uczuciach. Trochę się zdziwiła, ale słuchała do dalej.
-Zawsze byłaś dla mnie najlepsza kumpela tyko ty mnie rozumiałaś i często wiem zastanawiałaś się, czemu jestem sam otóż jest jedna przyczyna ty. Od pewnego czasu czuje cos, czego nie da się opisać. Ale ja spróbuje. Kiedy poznaliśmy się po raz pierwszy od razu wiedziałem ze jesteś ta jedyna, ale ty byłaś już zajęta wiec postanowiłem poczekać, ale być u twojego boku. Nawet nie wiesz ile znaczył dla mnie każdy dzień spędzony z Toba każda rozmowa to ze zawsze jak było źle dzwoniłaś od razu do mnie. To ze płakałaś przy mnie a mnie się serce krajało. I dobrze wiesz ze zawsze starałem ci się pomoc jak tylko potrafiłem, kiedy wiedziałem ze z Michałem to juz definitywny koniec wiesz dobrze ze ci współczułem i byłem z Toba cały czas ale moje serce gdzieś tak głęboko się radowało. I nawet nie wiesz ile trudu sprawia mi powiedzenie tego wszystkie a przed wszystkim tego słowa no po prostu kocham cie.
Zamurowało ja nie wiedział, co ma odpowiedzieć. Nigdy nie rozmawiali o jego uczuciach. Pomyślała chwile i odpowiedziała:
- Jestem zaskoczona domyślam się ze o tym wiesz i tak masz racje ty nigdy nie mówiłeś o tym co czujesz i może dlatego ten szok. Ale mogę powiedzieć ci jedno teraz nie będziemy razem mowie teraz ale chce z Toba spędzać jak najwięcej czasu by zapomnieć o tym wszystkim co się stało. A wtedy kto wie co się wydarzy . Wstała przytuliła go i pocałowała w policzek i szepnęła do ucha: Dziękuje ze jesteś.
Siedziała w domu patrzała przez okno. Pogoda nie była zbyt ciekawa. Jeszcze bardziej potęgowała jej smutek który tak głęboko w niej siedział. Wpatrywała się ludzi którzy przechodzili. Lubiła zastanawia się kim sa co robią w życiu, gdzie się tak śpieszą . Czasami tam za oknem widziała rożne sytuacje z życia wzięte czasami byle tez takie które sama przeżywała. Zadzwonił telefon , to była Natalia jej najlepsza kumpela, postanowiły ze mimo tak brzydkiej pogody i tak pójdą zaczerpnąć świeżego powietrza. Ubrała się wzięła psa i wyszła. I tak szlajały się to tu to tam , naśmiały się przy tym dużo i wiedziały ze ten spacer obu sprawia duża radość. Ze zmęczenia usiadły na ławkę, chichocząc się dalej. Nawet nie zauważyły jak ktoś do nich podszedł. Ze miały dobry humor od razu zaczęły z nimi rozmawiać. W czwórkę bawili się świetnie , nawet nie zauważyły jak sie ściemniło. Widziały ze powinny już iść do domu ale jakoś nie chciały. Ale w końcu jednaka obie spojrzały na zegarek było około 22 wiedziały ze dla obu pewnie to się źle skończy . Pożegnały się i pobiegły do domu. Po Powiercie nie było tak źle jak myślały , nie dostały kary . Wieczorem jeszcze długo rozmawiały nawet nie wiedziały ze ten dzień będzie taki piękny , były bardzo szczęśliwe, chociaż nie wiedziały co sprawiło to szczęście. Poszly spac z wielkim spokojem w sercu ze jeszcze mozga być szczęśliwe.
Już od 2 dni nie odżywał się do niej. Zaczęła się poważnie o niego martwił przecież nigdy mu się to nie zdarzało. Dzwoniła, pisała, ale to nic nie dawało. Mimo ze mieszkał kilka pięter niżej widywała go rzadko, bo ona była zajęta praca on nauka. Ale to jego milczenie nie dawało jej spokoju wiec ubrała bluzę i zbiegła na dol. Nacisnęła dzwonek, drzwi się otworzyły a w nich stanęła jego mama.
- Dzień dobry, a w zasadzie dobry wieczór już. Jest Dawid? - Zapytała z wielkim bananem na ustach. Już zanim dzwoniła wiedziała ze cos jest tak, bo słyszała głośna muzykę za drzwiami a znała Dawida trochę i wiedziała ze tak właśnie zagłuszał swoje myśli.
- Tak jest, ale jak słyszysz jego stan nie jest najlepszy i tak już od kilku dni – odpowiedziała matka niezbyt szczęśliwa.
Wpuściła ja i zapytała czy chce cos do picia odpowiedziała ze tak to co zawsze. Podeszła do drzwi jego pokoju zapukała, chociaż i tak nie wiedziała, po co bo i tak muzyka to zagłuszyła. Uchyliła drzwi wcisnęła głowę i zapytała:
-Mogę wejść?
Nic nie odpowiedział przytaknął tylko. Weszła zamknęła drzwi. Podeszła do niego i zapytała:
-Co się dzieje? Nie odzywasz się do mnie martwię się o ciebie.
Czekała cierpliwie na odpowiedz milczał przez chwile.
-Majka mnie zdradziła. – Odpowiedział, ale słyszała ze płacze. Podeszła bliżej położyła rękę na jego ramieniu a on odwrócił się i wpadł w jej ramiona plącząc jak dziecko, któremu zabrano zabawkę.
- Będzie dobrze, nie płacz – odpowiedziała i bardzo mu współczuła, bo wiedziała jak ja kochał i jak wiele był w stanie dla niej zrobić.
- Ale jak to się stało? – Zapytała
- Wystarczyła jedna impreza, aby wszystko się zawaliło… - mówił przez łzy
- Dawid ja wiem ze dasz rade musisz tylko podjąć dobra decyzje zastanowić się czy kochasz ja wystarczająco na tyle by jej to wybaczyć i znowu z nią być.
-… Dziękuje- odpowiedział tylko
- Ale za co – zapytała zdziwiona
- Ze jesteś tak po prostu opowiedział i próbował się uśmiechnąć najbardziej jak tylko w tej chwili potrafił
- Dzień dobry, a w zasadzie dobry wieczór już. Jest Dawid? - Zapytała z wielkim bananem na ustach. Już zanim dzwoniła wiedziała ze cos jest tak, bo słyszała głośna muzykę za drzwiami a znała Dawida trochę i wiedziała ze tak właśnie zagłuszał swoje myśli.
- Tak jest, ale jak słyszysz jego stan nie jest najlepszy i tak już od kilku dni – odpowiedziała matka niezbyt szczęśliwa.
Wpuściła ja i zapytała czy chce cos do picia odpowiedziała ze tak to co zawsze. Podeszła do drzwi jego pokoju zapukała, chociaż i tak nie wiedziała, po co bo i tak muzyka to zagłuszyła. Uchyliła drzwi wcisnęła głowę i zapytała:
-Mogę wejść?
Nic nie odpowiedział przytaknął tylko. Weszła zamknęła drzwi. Podeszła do niego i zapytała:
-Co się dzieje? Nie odzywasz się do mnie martwię się o ciebie.
Czekała cierpliwie na odpowiedz milczał przez chwile.
-Majka mnie zdradziła. – Odpowiedział, ale słyszała ze płacze. Podeszła bliżej położyła rękę na jego ramieniu a on odwrócił się i wpadł w jej ramiona plącząc jak dziecko, któremu zabrano zabawkę.
- Będzie dobrze, nie płacz – odpowiedziała i bardzo mu współczuła, bo wiedziała jak ja kochał i jak wiele był w stanie dla niej zrobić.
- Ale jak to się stało? – Zapytała
- Wystarczyła jedna impreza, aby wszystko się zawaliło… - mówił przez łzy
- Dawid ja wiem ze dasz rade musisz tylko podjąć dobra decyzje zastanowić się czy kochasz ja wystarczająco na tyle by jej to wybaczyć i znowu z nią być.
-… Dziękuje- odpowiedział tylko
- Ale za co – zapytała zdziwiona
- Ze jesteś tak po prostu opowiedział i próbował się uśmiechnąć najbardziej jak tylko w tej chwili potrafił
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)